Cyfrowi Nomadzi: O Podróżowaniu, Pracy Zdalnej i Z Czym To Się Wiąże

DSC03928-3

Jakiś czas temu zostałem poproszony o dorzucenie moich trzech groszy na temat pracy zdalnej w podróży w charakterze programisty. Cały artykuł możecie znaleźć na blogu TroPiMy, poniżej przytoczę jedynie wstęp:

Często słyszę od ludzi: „Aha, jesteś programistą, możesz pracować gdziekolwiek i jednocześnie podróżować”. Rzeczywistość nie jest taka prosta, a sukces w byciu podróżującym, cyfrowym nomadą wiąże się z wieloma czynnikami: rodzajem wykonywanej pracy, posiadania (lub nie) szefa, rodzaju odbywanej podróży i celów jej wyznaczonych oraz oczywiście cech charakteru. Taki tryb życia wymaga pewnej elastyczności i umiejętności znalezienia w tym wszystkim odpowiedniego balansu. Wydaje mi się, że w takim układzie łatwo znaleźć się w miejscu, w którym nie czerpie się całkowitej przyjemności z podróży, ani nie wykonuje swojej pracy w 100% swoich możliwości. To trochę tak, jak z przynoszeniem pracy do domu, gdzie miesza się zupełnie niepołączone ze sobą światy.

W tym wpisie postaram się rozwinąć temat, zwłaszcza po niedawnych doświadczeniach z podróżo-pracy odbytej w Wenezueli. Gorąco zapraszam, zwłaszcza jeżeli interesuję cię temat pracy zdalnej i podróżowania.

CZY PRACA W PODRÓŻY JEST DLA CIEBIE?

O plusach i minusach bycia cyfrowym nomadą przeczytacie na dziesiątkach innych stron, ja natomiast postaram się podejść do tematu od innej strony. Prawda jest taka, że nie wystarczy mieć odpowiedni zawód, aby pracować i jednocześnie podróżować po egzotycznych zakątkach świata. W praktyce, mimo oczywistych minusów, typowa praca w biurze jest dużo łatwiejsza od pozornie beztroskiego podróżowania po świecie. Znienawidzone przez niektórych korporacyjne biura są w zasadzie bardzo dobrze przemyślane: minimalizują wszelkie rozpraszacze, optymalizują codzienne czynności i wprowadzają korzystną w tym przypadku rutynę. Dodatkowo etatowa praca zwalnia z biegania za zleceniami, wprowadza pewną przewidywalność i często znacznie zmniejsza odpowiedzialność.

Internet ostatnio aż kipi od zdjęć ludzi z laptopami, na tarasie/hamaku/leżaku/trawie/plaży, w jakimś urokliwym zakątku świata. O ile taka perspektywa jest kusząca, to jednak warto się wcześniej zastanowić, czy zadeklarowanie siebie cyfrowym nomadą, “rzucenie korporacji i wyruszenie w podróż to faktycznie coś dla nas. W oparciu o swoje doświadczenia sporządziłem listę wymagań, którą polecam zastosować pod kątem swojej osoby – być może zweryfikujecie, czy taki właśnie styl życia i podróżowania wam faktycznie odpowiada.

WYMAGANIE NR 1: ODPOWIEDNI ZAWÓD

Warunek konieczny, chociaż nie wystarczający do stania się cyfrowym nomadą. Chodzi o wszelką pracę, którą można wykonać na komputerze i bez konieczności bycia w konkretnym miejscu. Taką, której zlecenie oraz przekazanie wyniku może odbyć się przez e-mail, Skype, względnie tradycyjną pocztę. Łapią się w tym programiści, webmasterzy, graficy, twórcy i edytorzy wideo, copyrighterzy, tłumacze, projektanci, testerzy czy marketerzy.

WYMAGANIE NR 2: RODZAJ ZLECEŃ DOPASOWANY DO TRYBU PODRÓŻY

Należy sobie szczerze odpowiedzieć na pytanie, jaki rodzaj podróży nas interesuje i na ile jesteśmy w stanie ją poświęcić, tak aby znaleźć kompromis pomiędzy sumiennym wykonywaniem pracy, a satysfakcją z podróżowania. Rozważmy dwa scenariusze:

  • Scenariusz A: Intensywna, kilkumiesięczna backpackerska podróż po kilku krajach lub całym kontynencie

    Musimy zdać sobię sprawę, że nie będziemy mogli znaleźć dużo czasu i miejsca na wykonywanie większych zadań. W tego typu podróży będziemy często zmieniać lokalizację, poświęcać więcej czasu na przemieszczanie się, szukanie hoteli/hosteli. Oczywiście w grę wchodzi wykorzystanie na pracę czasu spędzanego w autobusach/pociągach/samolotach, jednak (jak dla mnie) są to akcje typu “szybka piłka”, kiedy trzeba zrobić coś pilnego, krótkiego i nie specjalnie wymagającego. Sprawdzałem to w samolocie, autobusie i na podłodze w sali zbiorowej w hostelu i działa to na bardzo krótką metę.

    Dla przykładu: na przełomie 2014/2015 przejechałem motocyklem ponad 20 tys. km, od Kolumbii po Argentynę i Brazylię. Typowych projektów pracy zdalnej miałem w tym okresie bardzo mało, jednak mocno zaangażowałem się w produkcję YouTubowego kanału, czyli Telenowelę Latynoamerykańską. W praktyce wyglądało to tak, że średnio co jakieś 2-3 tygodnie przysiadałem na tydzień w jakimś fajnym miejscu i montowałem kolejny odcinek serii, przy okazji odpoczywałem od męczącej podróży na motocyklu i korzystałem z atrakcji danego miejsca.

  • Scenariusz B: Tzw. “slow travel”, czyli wolne przemieszczanie się, dłuższe okresy pobytu w jednym miejscu

    Podróżując w tym stylu damy pozwolimy sobie na lepsze poznawanie danej okolicy i automatycznie stworzymy warunki na poświęcenie się swojemu zawodowemu celowi. Jest to rodzaj podróży najbardziej sprzyjający stylowi życia cyfrowego nomady, bardzo różny od scenariusza A, jednak w żadnym razie nie mniej interesujący. Wyobraźmy sobie, że znajdujemy lokum, np. hotel na miesiąc (oczywiście z odpowiednią zniżką), własne mieszkanie lub jakiś pokój u miejscowych. Od tego momentu zadomawiamy się i pewne rzeczy oddajemy rutynie. Odpada przemieszczanie się, szukanie noclegów i zostaje więcej czasu na pracę, a przy okazji np. popołudniowe/wieczorne/weekendowe zwiedzanie okolicy czy nawiązywanie lokalnych znajomości.

    Dla przykładu: w marcu i kwietniu 2016 w Wenezueli natomiast pracowałem nad kolejnymi wersjami jednej ze swoich appek. W założeniu miałem poświęcać pracy jakieś 30 godzin tygodniowo, resztę przeznaczając na surfing, chodzenie po górach oraz poznawanie ludzi i miejsc. W praktyce rozbiłem się o potężny gospodarczy kryzys (którego byłem jednak przed wyjazdem świadomy) i ciężkie warunki spowodowane wywołaną przez El Nino suszą, ale to już historia na inną opowieść.

Pamiętajcie, że istnieje wiele pośrednich rozwiązań, co ostatecznie będzie mniejszym lub większym kompromisem na rzecz podróży lub pracy.

WYMAGANIE NR 3: ODPOWIEDNIE WARUNKI PRACY

Wydaje się, że do pracy nie potrzebujemy dużo. Dla wszystkich, którzy twierdzą, że programiści mogą pracować z dowolnego miejsca mam listę rzeczy, które znacznie ułatwiają (o ile nie są wymagane) konentrację nad często złożonymi problemami i ułatwiają złapanie tzw. flow, czyli optymalnego stanu skupienia, w którym pracuje się efektywnie i przyjemnie:

  • Duże i solidne biurko
  • Wygodny fotel
  • Monitor (a najlepiej ze dwa) o rozmiarze ponad 20 cali
  • Cisza
  • Odpowiednia temperatura (klimatyzacja, względnie ogrzewanie)

Mało? Pewnie znalazło by się coś jeszcze, podejrzewam też, że specyfika innych zawodów twórczych (grafik, projektant, copyrighter, tłumacz) jest podobna i powyższe warunki pracy są w nich równie ważne. W praktyce często okazuje się, że podobne warunki trudno spełnić nawet w połowie. Pokoje w tańszych hotelach zwykle nie są wyposażone w wygodne biurka, do tego najprawdopodobniej odpada nam wożenie ze sobą dodatkowego monitora. Natomiast praca w lobby, w parku, czy na plaży (dość popularny mit) na dłuższą metę się nie sprawdza (o ile w ogóle jest możliwa). Do dobrych alternatyw należy praca w “coworking space” (o czym więcej w kolejnym punkcie) lub ewentualnie kawiarniach.

WYMAGANIE NR 4: SAMODYSCYPLINA

Umiejętność bardzo ważna, bo rozpraszaczy jest mnóstwo, od lokalnych atrakcji po internet, YouTuba i Facebooka.

Ponadto ważne jest rozgraniczenie strefy życia i pracy: jeżeli pracujemy w tym samym miejscu co śpimy i jemy może okazać się, że usiłując pracować będziemy cały czas mentalnie w domu, a nie w pracy. Dobrze pomyśleć jest nad pracą z tzw. “coworking space”, czyli takiego współdzielonego, odpłatnego biura, w których zazwyczaj spotkamy innych cyfrowych nomadów, freelancerów i startupowców. W takim wypadku należy jednak liczyć się z dodatkową, stałą i często zauważalną opłatą – miejsca tego typu nie są darmowe, oferują w zamian jednak wygodne miejsce do pracy, szybki internet, dostęp do kuchni i możliwości networkingowe z innymi, podobnie funkcjonującymi ludźmi z całego świata.

WYMAGANIE NR 5: WŁASNE PREDYSPOZYCJE

W podróżach upodobałem sobie niespotykane nigdzie indziej poczucie wolności. Podczas pierwszych kilkutygodniowych wojaży z zaskoczeniem obserwowałem, jak zmienia się moje podejście do świata oraz samopoczucie. Podobnie kolejne kilkumiesięczne podróże przenosiły odczucia tego typu na kolejny, wyższy poziom, podczas gdy pierwsze próby “rozkręcania” biznesu online i wdrażanie się w tryb projektowy ściągało mnie spowrotem na ziemię. Albo raczej: latałem zbyt wysoko, aby zrobić coś bardziej długoterminowego i konkretnego. Planowanie kolejnych wersji appek i świadomość konieczności odniesienia sukcesu komercyjnego bywała momentami sprzeczna z założeniami odbywanych przeze mnie podróży. Jak już sobie to uzmysłowiłem to mogłem wreszcie świadomie kształtować kolejne podróże (np. wspomniana w pkt. 2. Wenezuela), jednak nie dużym kosztem, bo po 30 tys. km podróży motocyklowej byłem całkiem usatysfakcjonowany i w zasadzie w tamtym momencie nie potrzebowałem więcej tego typu wrażeń.

Pamiętajmy o istotnym zagrożeniu, czyli mentalnym przynoszeniem pracy do tzw. domu, a w tym przypadku o rzutowaniu pracy na podróż. Podobnie jak w pkt. 2. należy się zastanowić po co podróżujemy, dlaczego pracujemy no i wreszcie też jaki faktycznie zawód chcielibyśmy wykonywać. Warto zostawić sobie jakiś czas (chociażby te kilka tygodni) wyłącznie na podróżowanie, żeby znalazło się też trochę miejsca na faktyczny odpoczynek i oczyszczenie z naleciałości spraw codziennych. Choć być może taki kilkutygodniowy/kilkumiesięczny wyjazd powinien być tak naprawdę faktyczną ucieczką od pracy i momentem na oddanie się poszukiwaniom nowych możliwości?

WYMAGANIE NR 6: MOCNE NERWY

Marzy ci się stabilizacja, zredukowanie odpowiedzialności do minimum i święty spokój? To chyba nie ta droga, o ile nie masz jakiegoś stabilnego kontraktu na pracę zdalną czy rozbudowanej sieci klientów. Z drugiej strony: masz mocne nerwy i dobrze odnajdujesz się w pozornym bałaganie, a tak naprawdę w świecie bez jasno ustalonych reguł? Zatem być może taki styl pracy pozwoli ci na poznanie nowych możliwości i faktyczne rozwinięcie skrzydeł.

WYMAGANIE NR 7: CZY FAKTYCZNIE POTRZEBUJEMY PRACOWAĆ W PODRÓŻY?

Czy może jednak twój obecny zawód pozwala ci pracować przez część roku, ale pozostawiając np. te 3 miesiące na podróże? Może warto zupełnie rozdzielić pracę i podróże i gdy jest na to czas oszczędzać, a później po prostu cieszyć się czasem wolnym bez dodatkowych obowiązków?

Ciekaw jestem waszych doświadczeń związanych z ideą pracy zdalnej i podróżowaniem jednocześnie. Jeżeli na liście zabrakło jakiegoś punktu to koniecznie dajcie znać w komentarzach lub mailowo, z chęcią również postaram się odpowiedzieć na każde pytanie.

Zdjęcie:
Medellin, Kolumbia. Jeszcze 25 lat temu stolica narkobiznesu, dziś okrzyknięte jednym z najbardziej progresywnych miast na świecie. Obowiązkowy przystanek na ścieżce każdego cyfrowego nomady odwiedzającego Amerykę Południową.

BĄDŹMY W KONTAKCIE!

Interesują cię porady dotyczące podróżowania po Ameryce Łacińskiej, pracy zdalnej i filmy z podróży? Po więcej informacji zapraszam na newsletter oraz Facebook:

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

CAPTCHA
Reload the CAPTCHA code

+ 66 = 70

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>