Bogota, Miasto Rowerów, Wspaniałej Starówki, Biednych i Bogatych

DSC05226

Do Bogoty dojechałem w najgorszym możliwym momencie, bo w piątek wieczorem, w godzinach szczytu i w deszczu. Zwykle przemykanie pomiędzy pasami ruchu na zakorkowanych ulicach nie sprawiało mi większych trudności, tutaj jednak wydawało się, że z przepisowych dwóch lub trzech pasów ruchu mieszkańcy zrobili sobie cztery. Ciasnota zmuszała do ciągłego zygzakowania, wypatrywania kolejnej luki w ogromnym korku, nieustannego poszukiwania możliwości do przebycia kolejnych dziesięciu metrów. Do tego deszcz, śliska nawierzchnia i nieprzewidywalne zachowanie kierowców czyniły moje starania jeszcze bardziej skomplikowanymi.

SZALONE CENTRUM

Następnego dnia (w sobotę) stwierdziłem, że to miasto jest naprawdę szalone. Po piątkowym rajdzie jedynie przypuszczałem, że tutejsi Kolumbijczycy charakteryzują się wyjątkowym temperamentem, jednak wystarczył mi półgodzinny spacer po centrum, żebym sam prawie oszalał. Nie wiem czy to przez lokalizację (2640 m n.p.m.), czy może kiepską pogodę i wiatry “przebiegające” się po metropolii, czy może przez setki pędzących gdzieś ludzi i ulicznych sprzedawców przekrzykujących się z wykorzystaniem systemów nagłaśniających. Niezrozumiały i dudniący bełkot potęgowany jest przez hałas pojazdów wszelkiego rodzaju, system nerwowy przeciążany jest dodatkowo przez przyprawiający o ból głowy smród spalin, a gdyby tego było mało to wiatr regularnie miota piaskiem po oczach.

DWA ŚWIATY

Bogota, jak i zresztą cała Kolumbia to jednak kraj dwóch światów. Ludzi biedniejszych i tych uprzywilejowanych. Półgodzinna podróż autobusem do północnej części miasta, do złudzenia przypominającą bogatą dzielnicę El Poblado w Medellin, uzmysławia, że Bogota wcale nie musi być szalona. Tutaj już nie ma brudu na ulicach, który wpada do oczu czy natrętnych sprzedawców. Chodnikami przechadzają się elegancko ubrani Kolumbijczycy, a okolicę urozmaicają nowoczesne butiki, restauracje i centra handlowe.

MIASTO ROWERÓW

Bogota to chyba pierwsze miasto w Ameryce Łacińskiej, które tak kocha rowery. W niedzielę i święta dla ruchu pojazdów silnikowych zamykane jest ponoć 122 kilometrów ulic, które otwarte zostają jedynie dla pieszych i rowerzystów. Bogota to też chyba pierwsze latynowskie miasto w którym widziałem ścieżki dla rowerów.

STARE MIASTO

Niesamowitym zjawiskiem jest stare miasto, czyli La Candelaria. Położone na lekkim wzniesieniu, tuż pod masywnymi górami graniczącymi z miastem, w słoneczny dzień mami turystę typową, kolonialną urodą: czarującymi kamienicami i żywymi kolorami. W piątkowe i sobotnie wieczory wypełnione jest młodymi Kolumbijczykami, którzy jednak już zaraz po 23 gdzieś znikają. Poniżej kilka zdjęć ze starej Bogoty.

DSC05235 2

DSC05219

1 Comment

  • Gabi says:

    Fakt, takiego ruchu drogowego jak w Bogocie to ze świecą szukać gdzie indziej ;). Podziwiam poruszanie się na własną rękę – ja jako pasażerka samochodu już miałam dość :D

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

CAPTCHA
Reload the CAPTCHA code

44 + = 51

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>