Rewolucjoniści, dyktatorzy, wyzwoliciele, komuniści i mordercy

DSC02135

León, Nikaragua, Luty 2014

Nigdy nie sądziłem, że kiedykolwiek zainteresuję się polityką, ani tym bardziej, że będę o niej pisał. Rok temu na krótko przed pierwszym wyjazdem do Ameryki Południowej przeczytałem “Gorączkę LatynoamerykańskąArtura Domosławskiego, która szybko uświadomiła mi, że nie da się pojechać do Ameryki Łacińskiej i nie zetknąć się z polityką. Temat w tamtych rejonach bardzo chwytliwy, zwłaszcza że cały czas trwają różne przemiany, próby sił, a wszystko to w mocno lewicujących rytmach. Krótko mówiąc, w Ameryce Łacińskiej cały czas wrze, do stabilizacji jeszcze daleko, a zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał zabrać kawałek, a może nawet przejąć cały tort.

Jeszcze w Madrycie, przed wylotem do Buenos Aires, natknąłem się na demonstrację zwolenników zmarłego chwilę wcześniej Hugo Chaveza. Dwa dni potem, już w stolicy Argentyny “wpdłem” na gigantyczny przemarsz z mnóstwem czerwonych flag, symbolów komunizmu i podobizn wdrożycieli utopijnego systemu. Tym razem niezupełnie chodziło o Hugo Chaveza, bo wydarzenie miało miejsce 8-go marca, a w tłumie znaleźli się m.in. przeciwnicy seksizmu i walczący o prawa robotnicze. Z Argentyny wkrótce wyjechałem, a przemierzając następne kraje napotykałem coraz to nowe demonstracje, a na ścianach miast kolejne murale z wciąż tymi samymi podobiznami. Wygląda na to, że w Ameryce Łacińskiej rewolucja jest cały czas w modzie.

Przemierzając autostopem kultową trasę Ruta 40 poznałem grupkę argentyńskich hippisów, którzy odbywali podróż po Patagonii. W rozmowie padło zdanie, które zapamiętałem szczególnie: “Stany Zjednoczone to nasz odwieczny wróg. Nie ludzie, ale rząd.” Mój rozmówca, dwudziestoletni Argentyńczyk w oczach miał surową determinację, a bujna broda i krótkie włosy sprawiały, że wyglądał jak Fidel Castro. Pewnie z przewieszonym przez ramię pasem amunicji i Kałasznikowem w ręce byłoby mu całkiem do twarzy.

Zacząłem się zastanawiać: “Dlaczego tak jest, że w Polsce Stalina nienawidzimy, a w Argentynie malują go na transparentach?”. Zainteresowanie polityką przyszło samo, a pytać zacząłem jeszcze o to, dlaczego aby wyrwać się z rąk komunizmu Polacy układali się z Wujem Samem, tym samym od którego uciekają kraje takie jak Argentyna.

“Zaczekaj, to jest bardzo ważne dla całej Ameryki Łacińskiej” – usłyszałem kiedyś od zaangażowanej społecznie młodej Argentynki, która całą sobą zapatrzona była w transmitowane w telewizji publiczne przemówienie Nicolása Maduro, następcy Chaveza. Moją krytykę ubioru nowego przywódcy skomentowała tym, że “dla wszystkich tutaj taki wygląd przywódcy jest bardzo ważny. Ludzie chcą wiedzieć, że jest jednym z nich”. Polecam zajrzeć na YouTube i zapoznać się ze wspomnianym materiałem oraz charakterystyczną dla tamtej części świata retoryką.

Poniżej znajdziecie kilka zdjęć z wizerunkami ludzi jak w tytule. Nie wdając się w szczegóły każdego wizerunku napiszę tylko o Argentyńczyku Ernesto Guevarze, zwanym Che Guevarą, który jest jedną z ciekawszych postaci. Z jednej strony wojownik i ikona popkultury, a z drugiej – o czym nie wszyscy wiedzą – bezwzględny współprzywódca rewolucji. Jego wizerunek sprzedaje wszystko, od ubrań po pamiątki i podarunki. W romantycznej opowieści “Dzienniki Motocyklowe” uwieczniony został jako bohater i wyzwoliciel uciśnionych, a w rzeczywistości też brutalny morderca; w ramach zaprowadzenia nowego porządku na Kubie mógłby dziś odpowiadać za egzekucję tysięcy osób (w tym kobiety i dzieci).

DSC01366

Madryt, 6 marzec 2013, tuż po śmierci wenezuelskiego przywódcy. Wierni zwolennicy wykrzykują, że jedynym rozwiązaniem jest rewolucja. Hasło przebrzmiałe i kilkukrotnie obalone, jednak jak widać w niektórych miejscach wciąż modne. Zakorzenia się na podatnym gruncie.

DSC01452

Buenos Aires, Argentyna, 8 marzec 2013. Che jako symbol walki o prawa najsłabszych, prawo do godności. Jedźcie na Kubę i zobaczcie jak godność nabiera nowego wymiaru.
DSC01473

Buenos Aires, Argentyna, 8 marzec 2013. Artur Domosławski pisze: “(…) znajoma, Claudia Stefanetti (…) wyjaśniała mi, że Argentyńczycy wiedzą dużo o zbrodniach Hitlera, a o Stalinie nic. Dlaczego? Może dlatego, że po wojnie przyjeżdżało wielu ocalonych z Zagłady, publikowano ich relacje, a ludzie z Syberii jakoś nigdy tu nie dotarli”.

DSC01479

Buenos Aires, Argentyna, 8 marzec 2013.

Teeeest

San Salwador, Salwador, Styczeń 2014.

DSC02125

León, Nikaragua, Luty 2014. Augusto Sandino i Carlos Fonseca aktywnie sprzeciwiali się wpływom USA w rodzimej Nikaragui. Fonesca wziął również udział w udanej rewolucji w 1979.

DSC02134

León, Nikaragua, Luty 2014.

DSC02271

Managua, Nikaragua, Luty 2014

2 Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

CAPTCHA
Reload the CAPTCHA code

+ 70 = 75

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>