San Jose i Okolice: Latynoska Torpeda, Kawał Pięknej Górskiej Drogi i Oczywiste Niespodzianki

DSC02534

Do San Jose, stolicy Kostaryki, dotarłem jadąc Autostradą Panamerykańską, dla odmiany jednak w przeciwną stronę, tak jakby zawracając do Nikaragui. Tak sobie zygzakuję po kraju żeby lepiej wykorzystać czas, który sobie mocno ograniczyłem.

A jest co podziwiać, bo przyroda w Kostaryce jest zróżnicowana, a ten konkretny 134-ro kilometrowy odcinek drogi z San Isidro del General do San Jose prowadzi przez góry i to nie byle jakie. W szczytowym momencie droga prowadzi na wysokość ponad 3200 metrów i teraz już wiem, dlaczego w pewnym momencie było tak zimno że aż musiałem ubrać kales… pff, bieliznę termoaktywną, a silnik dostawał lekkiej czkawki.

Powolna ale płynna jazda po pełnej zakrętów górskiej drodze, zaskakujące widoki, momenty euforii i liczące się tylko tu i teraz. Było tak dobrze, że nawet kolejna przebita dętka nie była w stanie zepsuć mi humoru. Wraz doświadczeniem zaczyna się akceptować awarie jako nieodłączny element podróży własnym pojazdem.

DSC02534Się jeździ.

DSC02649Wjeżdża się w chmury.

DSC02676I eksporuje odgałęzienia.

DSC02692Słoneczko. Wiem jak to zabrzmi, ale w chłodzie i chmurach było lepiej, bardziej nastrojowo. Kto łazi po Tatrach ten zna to uczucie.

DSC02706W połowie drogi łapię gumę. Tutaj w górach nie ma za dużo cywilizacji, kilka restauracji i wiosek. Szczęśliwie nie jestem daleko od jednej z nich, gdzie pomaga mi kierowca pickupa.

DSC02707Zastawiałem się, gdzie na takim końcu świata znajdę teraz warsztat… okazało się że był 15 kilometrów dalej.

DSC02711Właściciel warsztatu zmienia koło od motoru po raz pierwszy. Ja też się uczę.

DSC02760I wreszcie San Jose, ponoć najbezpieczniejszy moloch Ameryki Centralnej.

DSC02736Józek, czerwone. Przechodzimy?!

DSC02768W chwili zachwytu nad moim moto pstrykam sobie zdjęcie z przebiegającym Latino Torpedo, Zaginaczem Czasoprzestrzeni. Specjalnie nie dociekałem, gdzie się ów jegomość tak spieszył, chociaż może i powinienem był, bo gdy Latynos się spieszy to znaczy że coś jest na rzeczy. Szczęśliwie zagadka rozwiązała się sama…

DSC02786…6-ta minuta meczu. Tuż po tym jak zrobiłem poprzednie zdjęcie, zjadłem obiad w azjatyckiej restauracji. Ale to dopiero po powrocie do hostelu dotarło do mnie o co chodziło tajemniczemu sprinterowi. Co jak co, ale jeśli utrzyma bieżące tempo picia to końca meczu nie doczeka.

DSC02772Trzy kolory.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

CAPTCHA
Reload the CAPTCHA code

9 + 1 =

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>