“Miękkie lądowanie” (Część Druga)

IMG_0778

Jeden prom, dwa samoloty, kilka autobusów i metro, cztery pociągi oraz pięć różnych krajów, a to wszystko w ciągu czterdziestu ośmiu godzin. Rok temu wracając z Peru lądowałem w Londynie, skąd przyjechałem stopem. “Wesołe powroty” to już tradycja.

Z Kolumbii poleciałem na Florydę, gdzie przesiadłem się do Dreamlinera który zabrał mnie do Kopenhagi. Później półtoragodzinna przejażdżka pociągiem do Szwedzkiego Ystad, gdzie już w oczekiwaniu na prom do Świnoujścia mogłem poczuć polskie klimaty. Dalej Szczecin Zachodni, Warszawa Gdańska, Warszawa Śródmieście, krótka walka z kanarami i PKS do domu.

Pewnie jakby było tanio to poleciałbym od razu do Warszawy. Ale nie było więc musiałem kombinować i swoją siedmiomiesięczną podróż przedłużyłem o dwa intensywne dni w krajach zupełnie odmiennych od latynoamerykańskich, doznając nowego i zaskakując się kilkukrotnie. Zresztą dużo kombinowania nie było, bo podróżnicze doświadczenia ostatniego roku sprawiły, że tego typu logistyczne problemy nie są żadną przeszkodą.

IMG_0728Tymczasem w Medellin…

Honda znalazła swój tymczasowy dom w Kolumbii, na liczniku zaledwie 7700 kilometrów i wygląda na to, że Ameryka Południowa jeszcze w tym roku doczeka się trzeciego podejścia.

IMG_0832Świnoujście

Mój pobyt w Polsce nie oznacza jednak ciszy na blogu, wręcz przeciwnie, będę mógł znaleźć wreszcie czas na zaległe materiały i pomysły których w wirze podróżowania zrealizować się nie udało. Zapraszam więc do odwiedzania bloga przynajmniej raz w tygodniu.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

CAPTCHA
Reload the CAPTCHA code

+ 30 = 31

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>